poniedziałek, 31 marca 2014

wszystko ma swój koniec...

1 razy skomentowano

...toteż dzisiaj przyszedł czas na zamknięcie wieloletniej, toksycznej znajomości. Pretendującej niekiedy do rangi braterstwa. I jedyne co w związku z tym czuję, to ogromna ulga.

A że znajomość była naprawdę długoletnia i naprawdę toksyczna, jest to wydarzenie warte odnotowania.


wtorek, 18 marca 2014

plany na przyszłość

0 razy skomentowano

Kiedy w końcu się nie uda (al­bo właśnie uda, zdaniem tych bardziej „ży­c­zli­wych”, a os­tat­nio coraz częś­ciej również moim włas­nym) – zamierzam zostać up­i­orem. Dręczyć wszys­t­kich, którzy skrzy­wdzili moich blis­kich, rodz­inę i mnie samą, ta­kich, którzy wes­zli na jak­iś, choć­by na­j­drob­niejszy od­cisk, a gdy ta­kich zabraknie, wt­edy każdego, dowolne przy­pad­kowe os­o­by, które czymkol­wiek roz­drażnią, z jakiegoś, nawet zu­pełnie nieis­tot­nego powodu, mi się nie spodoba­ją. A w wolnych chwilach pędzić w Dzikim Gonie. Ewentualnie trzepać poduszki Frau Holle, kiedy jej samej nie będzie się chciało. To chy­ba je­dy­na ak­cep­towal­na for­ma przetr­wa­nia śmier­ci – i jaka przy tym przy­jem­na.

Bo, co jest do pewnego stop­nia spowodowane okolicznoś­ci­a­mi, coraz częś­ciej myślę o umiera­niu. Nie jako o czymś nie­u­niknionym, co musi nastąpić, a nade­jś­cie tego należy możli­wie odwlec w cza­sie. Raczej jako o fas­cynu­ją­cym pro­ce­sie, z którego nie chci­ałabym uronić ani sekundy (d­lat­ego umiera­niu we śnie mówimy zde­cy­dowane „nie”). Bo wiąże się z emoc­ja­mi, jakich jeszcze nie doświad­czyłam, a przeżyłam już chy­ba każdą możli­wą. Nieważne, że to pro­ces jed­no­ra­zowy i nieod­wracal­ny. Budzi mo­ją ogrom­ną cieka­wość, w sum­ie jest chy­ba je­dynym doz­naniem, jakiego jeszcze jestem w ży­ciu ciekawa.

Niestety, drodzy „ży­c­zli­wi”, tymczasem jednak znów zwiałam spod kosy. I planuję jeszcze spod niej przez jakiś czas pouciekać. Wam na złość. Bo w gruncie rzeczy życie na złość jest ciekawe, przyjemne i bardzo zabawne. O wiele przyjemniejsze niż życie dla czegoś lub kogoś, a już na pewno ciekawsze i zabawniejsze niż życie dla dowolnie wybranych idei.