czwartek, 19 grudnia 2013

przedprzesileniowo

0 razy skomentowano

Co­raz moc­niej od­czu­wam przed­prze­si­le­nio­wy nie­po­kój. I co­raz mi smut­niej. Jesz­cze dwa dni, i mój ulu­bio­ny czas roku za­cznie wy­raź­nie zmie­rzać do koń­ca. Za­cznie wra­cać słoń­ce. Już nie­ba­wem, by się przed nim scho­wać w spo­koj­ną, bez­piecz­ną ciem­ność, trze­ba bę­dzie cze­kać do póź­nej nocy. Bo wsta­wa­nie przed świ­tem już prze­sta­nie dzia­łać, już bę­dzie ta nie­po­ko­ją­ca ja­sność na wschod­nim ho­ry­zon­cie. Aż w koń­cu słoń­ce zdo­mi­nu­je nie­bo, za kil­ka mie­się­cy bę­dzie wy­pa­lać oczy, po­zo­sta­wiać na cie­le pla­my pie­gów i nie­mi­ło­sier­nie grzać.

Smut­no mi. Bo dla mnie mo­gła­by wca­le nie ist­nieć ta „ja­sna” połowa roku, ta mię­dzy wio­sen­nym a je­sien­nym zrów­na­niem. Wy­star­czy­ła­by mi część od wrze­śnia do mar­ca, ze szcze­gól­nym na­ci­skiem na li­sto­pa­do­we po­ran­ne mgły, sło­ty i mżaw­ki, i ule­wy. Wła­ści­wie, do­da­jąc ty­po­we dla li­sto­pa­da krót­ko­trwa­łe śnie­gi, nie­wiel­kie mro­zy i peł­ne je­sien­nych barw nie­licz­ne sło­necz­ne dni — mógł­by trwać przez ca­ły rok. Dwa­na­ście li­sto­pa­dów do­sko­na­le by mnie za­do­wa­la­ło.


 Smut­no mi, bo mój czas do­bie­ga już po­ło­wy. A na wio­snę i lato mo­gła­bym za­snąć i spać aż do wrze­śnia. Albo li­sto­pa­da.

wtorek, 17 grudnia 2013

kolec

0 razy skomentowano

Dukaj życie zna. Dobrze zna.

 ...poznasz siłę człowieka po nieszczęściach, jakie na niego spadają. Kto jest giętki, cienki i miętki, ten się biez prabliemy kładzie z nurtem i wiatrem, i wpasowuje się w każdą okoliczność; ale kto twardy ten opór stawia, a im mocniej się na swoim zapiera, tem mocniej życie przeciw niemu prze. Na koniec czuje, jakby cały świat nań cisnął z czystej złośliwości: złam się, złam, złam! Wszystko inne się ugięło, rozmyło, poddało - a tu jeden kolec wystaje i w bok kłuje. Więc ciężar świata idzie na ów kolec: złamać, wyrwać, zniszczyć. Są takie ludzie-kolce - nie wiesz pan o tym, panie Benedykcie? Że kłują. Że zawsze wszystkich kłują.

Jak to dobrze znajome, tylko jeszcze spadanie kolca na cztery łapy zawsze i z każdego gówna można by dodać. Że potem życie znów będzie chciało łamać? Znów się na cztery łapy spadnie... Ale to już nie tylko życie. To opieka z Góry.

Nawet bezśladowe wyleczenie raka wskazuje na więcej szczęścia niż rozumu. I tak jest ze wszystkim