piątek, 30 marca 2012

religijnie-areligijnie

5 razy skomentowano

Istnieją religie, które opierają się na wierze. Właściwie większość z nich się na niej opiera. Czyżbym w takim razie była osobą areligijną? Skoro nie wierzę w nic, czego nie doświadczę? Skoro w swoich rytuałach, jeśli nie ma takiej bezwzględnej potrzeby, unikam kontaktu z bogami, dążąc do chwiejnej równowagi opartej na wzajemnym niewchodzeniu sobie w drogę i odwołując się raczej do natury (bądź Natury) jako takiej, jako samego po prostu istnienia, pozbawionego jakiejkolwiek inteligencji, jakiejkolwiek osobowości, jakichkolwiek cech ludzkich? I to mimo że na mocy pewnego Układu, konkretnemu panteonowi przysięgałam wyłączność?

Szkoda tylko, że owego dążenia do wzajemnego niewchodzenia sobie w drogę nie chcą uszanować bogowie, mieszając się w moje życie i stawiając zadania, które zdają sie być niewykonalnymi... Czasem płacą z góry, czasem nie...


czwartek, 29 marca 2012

i znowu wspomnieniowo...

0 razy skomentowano

...i znów nikt nie zrozumie. I dobrze.


Ech, gdybym ja tak jeszcze umiała pić do lustra... sama ze sobą. Ale w tym, zupełnie zresztą jak w magii — działa wewnętrzny ogranicznik. Sama z sobą i dla siebie — nie.

Więc — żeby się dobić:




A bardziej jeszcze się dobiję jadąc tam. Chociaż na urlop. Może już w tym roku. Bo w sumie żadnych innych planów urlopowych nie mam. A czas, Kosowo woła głośniej i boleśniej niż kiedykolwiek. Czas — bo i niewiele go już, a trzeba zdążyć.



niedziela, 4 marca 2012

i znowu muzycznie

0 razy skomentowano

...a tak mnie rozklejawczo dopadło. Chyba nie zagląda tu nikt, kto wiedziałby, czemu. I dobrze.