środa, 5 października 2011

Eryk Rudy - kim był i czemu go wspominamy

Ponieważ zbliżają się dni pamięci o dwóch dawnych odkrywcach, ojcu i synu, z których przynajmniej ojciec był związany z północnym pogaństwem, dla siebie i tym, którzy tu czasem zaglądają postanowiłam nieco przybliżyć ich postaci. Nie żebym bardzo szalała, kopiąc w źródłach. Zdecydowanie ostatnio brak mi na to czasu, może przy okazji innych bohaterów — gdy czas już na to pozwoli, zrobię głębszy research. Oparłam się po prostu na Wikipedii, ale mimo to może nawet tak skrótowe pseudobiografie komuś się do czegoś przydadzą. Zatem oto, kim był Eryk Rudy — założyciel pierwszej stałej kolonii na Grenlandii. Zwyczajowo wspomina się go 8 października. Jego syn, Leifr Eiríksson, znany jako pierwszy europejski odkrywca Ameryki, wspominany dzień później (o nim pod koniec artykułu o tatusiu), jest przez Wikipedię potraktowany znacznie bardziej po macoszemu, szersze przedstawienie historii jego odkrycia jest dostępne każdemu, kto trochę pogmera, jednak przyciąga znacznie mniej mojej uwagi jako ten, który się od dawnych bogów odwrócił i razem z połowicą przyjął chrzest.

Eirik Thorvaldsson (Eirīkr Þōrvaldsson; 950–1003), znany jako Eryk Rudy (Eirīkr hinn rauði) jest znany z islandzkich średniowiecznych sag jako założyciel pierwszej europejskiej osady na Grenlandii. Islandzka tradycja mówi, że urodził się w Norwegii, w dystrykcie Jæren w Rogalandzie, jako syn Thorvalda Asvaldssona, dlatego wspomina się o nim patrynomicznie jako o Eriku, synu Thorvalda. Przezwisko „Rudy” bądź „Czerwony” pochodzi zapewne od koloru jego włosów.

Rodzice Eryka opuścili Norwegię prawdopodobnie z powodu nieumyślnego spowodowania czyjejś śmierci. Wraz z synem osiedlili się w Hornstrandir w zachodniej Islandii. Islandczycy skazali Eryka na trzyletnie wygnanie za kilka zabójstw około 982 roku.

Ożenił się z Þjóðhildr (Thjodhildrą), córką Jørundura Ulfssona i Thorbjørgi Gilsdottir (po jej ojcu, a dziadku Thjodhildry nazwano Gilsfjørd). Matka Jørunda, Bjørg była wnuczką irlandzkiego króla Cerballa mac Dúnlainge (Kjarvala), córką jego córki Rafarty. Osiadł w Haukdadal (Dolina Sokoła), gdzie zbudował farmę. Jego pierwsze poważne kłopoty zaczęły się, gdy jego niewolnicy spowodowali osunięcie się ziemi na sąsiedniej farmie, należącej do niejakiego Valthjofa. Przyjaciel Valthjofa, Eyiolf zwany Głupcem, zabił tych niewolników. W zamian Eryk zabił Eyiolfa i Holmgang-Hrafna, w związku z czym ludzie Eyiolfa zażądali wygnania Eryka z Haukadal. Przeniósł się zatem do Öxney. Poprosił Thorgesta w Haukadal o przechowanie jego setstokkr, dziedzicznych zdobionych dźwigarów o dużym znaczeniu magiczno-mistycznym, które jego ojciec przywiózł z Norwegii. Kiedy ukończył budowę nowego domu, wrócił, by je odzyskać, jednak okazało się to niemożliwe. Udał się zatem do Breidabolstad i zabrał te, które tam znalazł. Prawdopodobnie owe zabrane setstokkr należały do Thorgesta, jednak źródła w tej kwestii są niejasne. Thorgest ścigał Eryka i w walce, która się między nimi wywiązała zginęli jego synowie oraz „kilku innych mężów”. Po tym wydarzeniu obaj przeciwnicy zgromadzili w swoich siedliskach liczne drużyny. Erika wspomogli Styr i Eyiolf ze Sviney, Thorbjiorn, syn Vifila i synowie Thorbranda z Alptafirth, natomiast Thorgesta synowie Thorda Krzykacza, Thorgeir z Hitardal i Aslak z Langadal z synem Illugim. Konflikt między nimi został rozwiązany na tingu i Eryk na trzy lata został wyjęty spod prawa.

Mówi się, że Eryk był pierwszym odkrywcą Grenlandii, jednak islandzkie sagi wspominają, że już przed nim wikingowie próbowali się tam osiedlać. Tradycja jako pierwszego osadnika wymienia Gunnbjörna Ulfssona (znanego także jako Gunnbjörn Ulf-Krakuson). Niemal sto lat przed Erykiem wiatry miały zapędzić Gunnbjörna ku ziemi, którą nazwał Gunnbjarnarsker (skalistą wyspą Gunnbjörna). Jednak przypadkowa natura tego odkrycia sprawiła, że w historii Grenlandii Gunnbjörn jest pomijany. Ziemię tę odwiedził również Snaebjörn Galti. Zgodnie z zapisami z tego czasu podjął również pierwszą próbę jej kolonizacji, która zakończyła się katastrofą. Eryk Rudy był pierwszym stałym europejskim osadnikiem na Grenlandii — i tak właśnie jest pamiętany.

Wspomina się, że około 982 r. Eryk dopłynął do tajemniczego i mało znanego lądu. Opłynął południowy skraj wyspy (znany później jako Przylądek Pożegnania — Cape Farewell) i dotarł do jej zachodniego wybrzeża. Prawdopodobnie dobrze przyjrzał się części wybrzeża, która nie była pokryta lodem i sprawiała wrażenie przyjaznej osadnictwu. Saga o Eryku Rudym mówi, że trzy lata swojej banicji spędził poznając odkryty przez siebie teren. Pierwszą zimę spędził na wyspie Eiriksey, drugą w Eiriksholmar (w pobliżu Hvarfsgnipa), ostatniego lata zapędził się na północ aż do Snaefell i Hrafnsfjordu.

Po zakończeniu okresu wygnania i powrocie na Islandię, Eryk zaczął opowiadać o obiecującej ziemi, którą nazwał Grenlandią. Nazwa ta była znacznie bardziej chwytliwa niż nazwa macierzystej Islandii, co miało zachęcić potencjalnych osadników. Był świadom, że ludzi przyciągnie ziemia, która będzie nazywana w pociągający ich sposób. Wiedział także, że kolonizacja nowego terenu powiedzie się tylko jeśli weźmie w niej udział tak duża liczba ludzi, jak to tylko możliwe i chciał zachęcić zwłaszcza „biednych Wikingów żyjących na ubogiej islandzkiej ziemi i tych, którzy doświadczyli niedawnego głodu” — nowa ziemia mogła stanowić dla nich wyzwolenie z nędzy.

Po spędzeniu zimy na Islandii, w 985 r. powrócił na Grenlandię z dużą liczbą kolonistów (25 statków, z czego 14 dotarło na miejsce, a 11 powróciło na Islandię bądź zaginęło na morzu), by osiąść tam na stałe i na jej północno-zachodnim wybrzeżu ustanowił dwie osady — Osadę Wschodnią zwaną Eystribyggð, obecnie Qaqortoq i Osadę Zachodnią lub Vestribyggð, w pobliżu dzisiejszego Nuuk. Być może powstała także Osada Środkowa, jednak historycy twierdzą, że była jedynie częścią Zachodniej. Zarówno Osada Wschodnia, jak i Zachodnia okazały się jedynymi na północno-zachodnim grenlandzkim wybrzeżu miejscami odpowiednimi do uprawy roli. Latem, gdy pogoda sprzyjała podróżom, każda z osad wysyłała liczne grupy ludzi na polowania w okolice Disco Bay, za kręgiem polarnym, na których oprócz żywności zdobywano zwierzęce skóry, kły morsów i to co można było pozyskać z wyrzuconych na plażę zwłok wielorybów.

W Eystribyggð, w pobliżu dzisiejszego Narsarsuaq Eryk wybudował dwór Brattahlíð. Otrzymał tytuł naczelnego wodza Grenlandii i wkrótce doczekał się dużego szacunku i majątku. Osada rozwijała się, niebawem w okolicach dworu Eryka i sąsiednich fiordów osiadło 5000 kolonistów. Stale przybywały grupy imigrantów z przeludnionej już wówczas Islandii. Jedna z nich, przybyła w 1002 r. przyniosła jednak z sobą zarazę, która zdziesiątkowała kolonię, zabijając wielu jej obywateli i samego Eryka. Mimo to i mimo pirackich najazdów, zapomnienia przez macierzyste Islandię i Norwegię oraz nasilających się konfliktów z Eskimosami migrującymi na tereny zajęte przez Islandczyków, osada przetrwała tzw. Małe Zlodowacenie i istniała aż do końca XIV/początku XV wieku.

Średniowieczna tradycja islandzka wspomina, że Eryk i Thjodhildra mieli czworo dzieci — córkę Freydís i trzech synów — odkrywcę Leifa Eiríkssona, Þorvaldra (Thorvalda) oraz Þorsteinna (Thorsteina). Eryk pozostał poganinem, w odróżnieniu od Leifa i jego żony, którzy przyjęli chrzest. Leif jako najprawdopodobniej pierwszy Europejczyk dotarł do Winlandii (prawdopodobnie dzisiejszej Nowej Funlandii). Zaprosił ojca, by towarzyszył mu w podróży, ale zgodnie z legendą, Eryk w drodze na statek spadł z konia i uznając to za zły znak zdecydował, że pozostanie w domu. Prawdopodobnie zmarł podczas wyprawy syna. Nie ma dowodu na to że Leif dowiedział się o śmierci ojca zanim wrócił na Grenlandię.


Digg It! Stumble Delicious Technorati Tweet It! Facebook

3 razy skomentowano:

arcofy pisze...

tematyka bardzo ciekawa dzisiaj z checia przeczytam oba teksty. a moje fotki dzisiaj trafily do faktu drukowanego :)

Hrefna pisze...

o - gratuluję - mimo że to szmatławiec :P
Też bym chciała, żeby moje kiedyś trafiły gdzieś, gdzie płacą za publikację... wygrywanie konkursów, w których dostaje się krem przeciwzmarszczkowy albo karnet na siłownię jakoś mnie przestało satysfakcjonować :P

a tak w ogóle - czy myśmy się gdzieś przez flickra czy jakieś takie miejsce nie spotkali kiedyś? Mój flickr wprawdzie leży odłogiem, bo jakoś nie mogę się zebrać, żeby sobie pro znowu wykupić, ale kiedyś w końcu znów odżyje.

(no tak, ale jeśli przyznasz się, że spotkaliśmy się na flickrze, to ujawnisz tożsamość w pewnym sensie - noł czens :P)

arcofy pisze...

Szmatlawcem to chyba kazda gazeta jest. Pod tym wzgledem nie widze wiekszej roznicy miedzy GW, Faktem czy SE. Ja tego nie zytam bo nie interesuje mnie polityka i celebryci.
>Też bym chciała, żeby moje kiedyś trafiły gdzieś, gdzie płacą za publikację...
to sie robi tak: trzeba dostac info, gdy stanie sie cos ciekawego w sensie krew, wypadek i najlepiej jak jest trup :), potem jak najszybciej tam sie dostac co zazwyczaj bywa problematyczne, czesto przydaje sie jakis swistek np. z agencji foto a potem szybko obrobic i wyslac fotki. Pieniedzy z tego nie ma, tylko troche rozrywki i satysfakcja jak opublikuja.
>a tak w ogóle - czy myśmy się gdzieś przez flickra czy jakieś takie miejsce nie spotkali kiedyś?
Przez flickera nie, bo nie mialem tam konta aczkolwiek na twojego flickera zgladam.
>(no tak, ale jeśli przyznasz się, że spotkaliśmy się na flickrze, to ujawnisz tożsamość w pewnym sensie - noł czens :P)
ja nie mam problemu z ujawnianiem czegokolwiek, raczej nie mam niczego ciekawego do ujawniania :)

Prześlij komentarz